ravie, kosmetykaaut.pl - stąd teoria. Dużo czytania... Oraz detailingclub.pl.
A potem praktyka i próby, różne próby. I różne efekty
Ale jak zacząłem się interesować, to znalazłem sklep niedaleko mnie. I miełem to szczęście, że właściciel mi wszystko wyjaśniał. Bo czasem teoria niestety odbiega od rzeczywistości
Postanowiłem dodać tutaj kilka kosmetyków, które moim zdaniem są dobre. Opiszę je po krótce i mniej więcej podam jak „trudno” się ich używa.
Zaczniemy od dokładnego czyszczenia lakieru z zalegających na nim cząstek metalicznych i przemysłowych, smoły, żywic czy soków z drzew. Nazywa się to dekontaminacja.
1. Tar Remover – po naszemu coś do usuwania smoły najlepszym środkiem o jakim słyszałem i jakiego używałem jest Prick Bort Mac 124 – słaba nazwa, ale produkt jest godny.
Jest to płyn, którym opryskujemy suchy lakier, żeby nie spływał za szybko i działał na smołę jak najdłużej. Jak samochód nie jest mocno zasyfiony, to jedna aplikacja wystarczy – nie trzeba wtedy niczym trzeć, samo się rozpuści i spłynie. Ale jeśli samochód nigdy nie był odsmalany, to możliwe, że trzeba będzie przyłożyć do tego jakąś szmatkę z mikrofibry albo ręcznik i przetrzeć, ewentualnie można spłukać i poczekać aż woda trochę spłynie i zaaplikować raz jeszcze jeśli coś zostanie. Jak psikamy na brudny samochód, to nie trzemy ścierą, żeby nie porysować.
Po aplikacji należy go spłukać obficie i samochód umyć, Prick jest „tłustawy” – trochę jak nafta zostawia film na lakierze. A do tego skoro rozpuszcza smołę, to i oleje się poddają.
Niektórzy najpierw myją samochód, czekają aż przeschnie a potem aplikują Pricka. Ale potem trzeba jeszcze raz umyć.
Środek jest wydajny, przez dwa lata zużyliśmy ze szwagrem tak około 1,5 litra. Jedna aplikacja to zużycie około 100-200 ml, jeśli opryskiwacz dobry. A dwa-trzy razy do roku wystarczy użyć na furze i powinno być git. Oczywiście, jak nam robią drogę i zostawiają w lato smołę, to trzeba czyścić częściej
Najważniejsze miejsca, to za kołami i felgi oraz „dół” samochodu – tak do klamki.
Jak przykleił się grubszy kawałek asfaltu albo smoły, to można nasączyć szmatkę albo wacik i przyłożyć na kilka minut – odmięknie i rozpuści się elegancko.
Przykładowy link do sklepu: http://www.pielegnowacaut...sult/?q=mac+124
2. Glinka – po pierwsze usuwa resztki smoły po tar removerze a po drugie glinka usuwa osady, których nie widać gołym okiem a które sprawiają, że lakier jest szorstki. Wygląda jak plastelina
Używamy na czystym lakierze, najlepiej po użyciu Tar remover, żeby smoła już była rozpuszczona.
Są różne glinki: agresywne i mniej agresywne. Na mazdach mamy miękkie lakiery, więc lepiej brać mniej agresywną glinkę, żeby nie narobić sobie biedy (dodatkowych rys). Jak już mamy glinkę, to odrywamy kawałek i ugniatamy na placek i raz koło razu przesuwamy po lakierze. Nigdy po suchym lakierze, robimy sobie „poślizg” z wody i szamponu i obficie podlewamy glinkę podczas pracy – najlepiej z opryskiwacza. Jak się glinka ubrudzi to można zagnieść jak plastelinę i jechać dalej. Jak już będzie bardzo brudna to wywalamy, albo zostawiamy sobie kawałek na felgi albo jakieś „szczury”. I bierzemy kolejny kawałek glinki.
Można po szybach, lampach i felgach
Po pierwszym użyciu glinki na samochodzie pojawił się syf, jakbym go mocno zakurzonego polał wodą – ruszyła taki brud, którego nie widać gołym okiem.
Jeśli samochód nie jest bardzo zasyfiony, to glinka wystarczy na dwa razy (ten sam kawałek). A z jednej glinki zrobi się ze cztery takie kawałki, jeśli waży 100g. Glinką można też usunąć ze zderzaków pozostałości lakieru z innych samochodów po „przecierkach” parkingowych…
Przykładowa glinka: http://www.pielegnowacaut...gular-200g.html
3. Kolejny rodzaj zabrudzeń jaki powinniśmy usunąć to opiłki metalowe, z klocków hamulcowych i np. torów kolejowych/tramwajowych. Służą do tego: CarPro IronX, Shiny Garage Iron Off, Bilt Hamber Korrosol, Gyeaon Q2M Iron, itp. Ale mistrzem jest IronX.
Działanie tych środków jest dość spektakularna, bo opierają się na związkach siarki, strasznie śmierdzą i kiedy wchodzą w reakcję z powietrzem i opiłkami metalu to zabarwiają się na fioletowo i „krwawią”.
Środek bardzo wydajny, tak jak Prick Bort. Świetnie działa na felgi, na których zalega masa opiłków metalowych.
Można psikać po lakierach, ale najlepiej sobie psiknąć gdzieś „z boku” na testy.
Niestety jest drogi: http://www.pielegnowacaut...ent-1000ml.html
No i teraz, to co wykonamy, czyli usunięcie nalotów z drzew, roślin, smoły i opiłków metalowych nazywa się DEKONTAMINACJA. Teraz mamy lakier przygotowany do dalszych prac
Siemka w tym sezonie biorę sie za wnętrze i plastiki.Także co polecasz do
a)Pielegnacji skóry
b)czyszczenia kokpitu(bez połysku;))
c)coś do plastików na zewnątrz (ożywić trochę:)
Konrad278,
a) Niestety, nie mam za dużo doświadczenia, miałem tylko Surf City Garage i Colourlock - ten drugi bez zapachu i nie nawilżał moim zdaniem wystarczająco a ten pierwszy mi pachniał nieciekawie, ale nawilżał.
Widziałem, że już czyściłeś skórę, więc jak rozumiem bieżąca pielęgnacja pozostaje. Wiadomo, raz na jakiś czas czas trzeba wyczyścić, ale do "zabezpieczenia" to polecają Gliptone i Lederzentrum (Gliptone podobno pachnie skórą). A tak poza tym, to mam wrażenie, że za pewną kwotę to efekt jest bardzo podobny po każdym środku. Generalnie to właśnie Gliptone, Lederzentrum i może Colourlock i Lexol. A jak masz trochę więcej kasy to Swissvax i Zymol robią podobno najlepsze środki do zabezpieczenia skór. Ale to inna półka cenowa. Chociaż Zymol nie jest tragicznie drogi...
b) jak bez połysku, to ja używam CQuarz Perl, ale efekt dość krótkotrwały - mnie to nie przeszkadza Lubię posmarować. A dla odmiany czasem na połysk przelecę Nielsen Finesse. Daje połysk, ale nie taki jak plak, tylko mniej nachalny, powiedział bym półmat i jak się dobrze wchłonie to przechodzi w taką satynę - mnie się efekt podoba.
Podobno Poorboys Natural Look jest bardzo matowy - taka jest obiegowa opinia Ja nie używałem.
c) kozackie są Nielsen S.A.S. i Koch Chemie Nano Magic Plast Care - oba wymiatają. A mam porównanie, bo robiłem Autolandem, Perlem, trzema różnymi Nielsenami, Kochem, Aerospacem i pewnie czymś tam jeszcze.
Po S.A.S. i Kochu po prostu super efekt - kropelki i kolor słuszny i długotrwały. Bo np. Autoland i Perl to do pierwszego deszczu...
Jeśli mogę...
U mnie takie czyszczenie lakieru i woski są aplikowane raz na pół roku (czarny lakier).
Używam preparatów Meguiar's.
Najpierw mycie bezdotykowe: woda, piana (zostawiona na 2min.), jeszcze raz piana i spłukanie. Nie suszę i nie trę bo i tak będzie dalej czyszczony. Wtedy można palcem przejechać po lakierze i czuje się jaki jest chropowaty.
Z reguły nie ma na samochodzie resztek asfaltu czy smoły więc wystarcza glinka i detailer (prawie cały 473ml jak brudno, a jak gładko idzie to pół). Psikamy żeby trochę rozpuściło pozostały brud i żeby był dobry poślizg i ślizgamy glinką po lakierze. Zaczynam od góry dookoła bo dół szybko brudzi glinkę i nieostrożny ruch na masce potem i rysa możliwa. Generalnie 1 glinka 1 czyszczenie. Datailer służy też do czyszczenia glinki w trakcie. Robota długa, ale warto bo od razu widac efekt i jak się przejeżdża palcem lub ręcznikiem z mikrofibry to idzie gładziutko. Można sobie po masce puścić ręcznik i nie ma prawa się zatrzymać.
Natomiast potem to już politura i wosk. Co kto lubi.
Napewno nie jest to metoda wzorcowa jak u Biszkopt'a, ale często wystarczy na początek jako taka baza dla osób, które przeraża ilość środków na rynku i ogromu pracy. Im cześciej się to robi tym mniej pracy przy tym jest np. czyszczenie co pół roku powoduje, że jest to 3-4h pracy razem z nałożeniem wsków. Oczywiście bez wodotrysków.
Efekt (oprócz połysku, który na czarnej znika po wyjechaniu z garażu ) jest w tym, że brud (nawet asfalty) gorzej przylegają i łatwiej się czyszczą. Krople łatwiej spływają i mniej narażają lakier na wżery od kwaśnego środowiska i oprującego słońca robiącego sobie z kropli soczewkę. Dzięki temu po kolejnym czyszczeniu lakier wyglada normalnie i nie "starzeje się" w takim tempie.
Datailer warto sobie zostawić i wozić np. na ptasie odchody, które z racji kwaśnego odczynu są zabójcze dla lakieru lub świeże i słabe asfalty. Na mocne jest on za słaby.
Natomiast rzeczywiście na srebrnym metallicu efekty słabo widać ale też warto.
Uwaga z kolei na czyszczenie felg różnymi środkami. U mnie poprzedni właściciel użył jakiegoś środka na gorące felgi i prawdopodobnie zbyt długo tak, że zostały charakterystyczne zacieki. A koloru Mazdowskich felg nikt się nie chce podjąć do renowacji w 3mieście. Ale to osobny "dział" detailingu.
_________________ "The first thing You need to know is that it's not exactly the prettiest car in the world" Jeremy Clarkson
Na początku też po taniości jechałem, np. była nafta do rozpuszczania smoły, nieźle szło. A do tej pory nie używam detailera do poślizgu - szkoda mi go. Uważam że detailer do poślizgu to trochę przerost formy. Rozrabiam szampon z wodą i bardzo dobrze idzie. Polecam, bo detailer jednak trochę kosztuje...
On ładnie rozpuszcza i dlatego go używam. Ale racja kosztuje.
Muszę spróbować ten środek co polecasz na asfalty. Ale to na innym aucie bo Rex'a się nie imają
_________________ "The first thing You need to know is that it's not exactly the prettiest car in the world" Jeremy Clarkson
z racji tego że Biszkopt przysłowiowe odszczurzenie nadwozia dość dobrze opisał, ja podam jedynie środki końcowe.
WOSKcollinite No 476s i do mycia i podtrzymania wosku SZAMPON ValetPRO Advanced Poseidon.
Takie kombo pozwoli nam cały czas mieć efekt wet look. Ja nie używam mocnej chemi do mycia tj w domu karcher to wosk kłade 3razy na rok i jest ok
SKÓRA - Furniture Clinic Leather Care Kit (półmat/satyna), jeśli ktoś chce połysk to Poorboy's World Leather Stuff (dodatkowo można go stosowac na plastiki)
PLASTIKI - VALETPRO Talos Protectant (nie polerowany lekko się świeci, polerowany efekt satyna) plusem jest to że można go stosować na zewnątrz auta do plastików i gumy Opony- jw.ValetPro T.P, ale ostatnio kolega posmarował mi oliwką K2 Sigma- dobrze odżywia gumę tylko że z początku opony strasznie się świeciły. Na szczęście po jednym myciu jest już fajnie (no i mega wydajny)
ps.w tym tygodniu będę prał wszystkie dywaniki/wykładzinę w RX8 i siedzenia w vw golfie więc zdam relacje, a środek to K2 Tornado Plus i odkurzacz piorący.
_________________ Nie jestem mechanikiem,więc moje wypowiedzi nie muszą być fachowe. Ale wiem, że RX8 zapierdziela jak dziki TiReX
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach